
Nawet o 15 procent wzrosną w tym roku ceny żywności - ostrzega "Gazeta Prawna". Już teraz przeciętny Polak wydaje na jedzenie jedną czwartą swej pensji. Wielu będzie musiało więc zrezygnować z innych wydatków, by zapełnić lodówkę.

Inflacja zaczyna być problemem ogólnoświatowym. W minionym tygodniu Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzegł, że ceny konsumpcyjne w USA, Europie i innych bogatych krajach mają w tym roku wzrosnąć o 2,6 proc., czyli najbardziej od 1995 r. Zaś prognoza Funduszu dla rynków wschodzących i krajów rozwijających się zakłada, że w tym roku ceny wzrosną o 7,4 proc.

Ekonomiści ostrzegają, że grożą nam podwyżki żywności. Nie wynikają one z błędów w polityce tego czy innego kraju, ale ze światowych trendów w gospodarce. Niektóre z opisywanch zjawisk są zaskakujące. Na przykład, polskie dzieci mogą stracić możliwość opychania się słodyczami, bo... Chiny się cywilizują.

Ceny energii znów poszły w górę. Wczoraj Urząd Regulacji Energetyki (URE) zatwierdził nowe taryfy. Ceny dla gospodarstw domowych wzrosły od 2,8 do 3,3 proc., w zależności od regionu. W efekcie przeciętne rachunki klientów indywidualnych od 1 maja mogą być wyższe o ok. 2,5 zł. Więksi odbiorcy zapłacą ok. 2 proc. więcej.

Rosnące stopy procentowe i wyższa podaż nowych lokali zrobiły swoje. W marcu średnie ceny mieszkań w największych miastach spadły. Z raportu Open Finance wynika, że w dziewięciu na dziesięć badanych miast w marcu za lokale płacono mniej niż w lutym.